poniedziałek, 1 października 2012

Wrześniowe nasadzenia oraz nietypowy szkodnik.

Jesienne nasadzenia to znana i propagowana metoda wysadzania roślin do gruntu tak by wiosną cieszyć oko wzrostem rośliny a nie zamartwianiem się o jej ukorzenienie.
Pomimo tych wszystkich zalet nasadzeń jesiennych mi wychodzi to słabo, tzn. roślinki ukorzeniają się słabo albo może i wcale a w zimę pomimo okrycia wymarzają.
Nie poddaję się jednak i jak co roku podejmuję wyzwanie.
Na pierwszy ogień idzie: budleja.  Roślina mało odporna na mrozy, ale cóż: "jeśli nigdy nic nie zaryzykujesz to najpewniej nigdy nic nie stracisz , ale i nigdy nic nie zyskasz .."


Do dzieła:


Wybrałam sadzonkę firmy Fuctoplant, w myśl zasady wspierania działalności lokalnej :-)
Oto ich strona: http://www.fructoplant.pl/

Etap pierwszy
Po wybraniu stanowiska, wykopaniu dołka zalaniu go woda oraz żyzną ziemią zmieszaną dodatkowo z kompostownikiem umieszczamy roślinkę w zagłębieniu. 


Etap drugi 
Tworzenie ekranu ochronnego. Nie jest to bynajmniej ekran akustyczny a ekran przeciw szkodnikom.



Etap trzeci.
Radość z twórczego zabezpieczenia roślinki.


Oto i on!!! Największy szkodni tego ogrodu. Chowa się w tle.
Pomimo zakazów, nakazów, krzyków, kar musi sprawdzić co nowego dzieje się w ogródku i zaplanować skale działania/skalę zniszczeń!!!



Marcinki w całej okazałości:





Cynie:





3 komentarze: